Reina
Nie mogłam dłużej wytrzymać w ich towarzystwie. Czułam się jakby Shuu i Subaru mieli za zadanie mnie niańczyć i pilnować na każdym kroku co robię, dlatego postanowiłam stąd iść.
-Idę do ogrodu- powiedziałam to mijając obu braci, jednak kątem oka widziałam jak w moją stronę zmierza białowłosy, więc pośpiesznie dodałam- I nawet nie próbujcie pójść za mną.- i w tedy zaczęłam biec. Po drodze ominęłam kamienną fontannę, po czym skręciłam w prawo, w stronę ogrodu.
Był cudowny. Tyle róż w jednym miejscu jeszcze nigdy nie widziałam, chociaż sama mam nie mały ogród. Podeszłam do kwiatów bliżej i zaczęłam je pielęgnować. Jednak nie na długo zostałam sama. Po pewnym czasie poczułam jak ktoś mnie obserwuje, więc dyskretnie zaczęła się rozglądać za podglądaczem. Podejrzewałam że to Subaru lub Shuu, ale nie daleko altanki stał oparty chłopak o brązowoczerwonych włosach, na głowie miał kapelusz. Był ubrany w mundurek szkolny, a na nim miał ubrane futro. Patrzył się na mnie, nie kryjąc się przy tym, że mnie obserwuje, na ustach pojawił się mu cwaniacki uśmieszek.
Chciałam go zignorować, ale niestety chłopak powolnym krokiem zaczął się kierować w moją stronę. nie wiem dlaczego, ale mój instynkt zaczął mówić mi żebym uciekała, a uwierzcie mi, on wie co dla mnie najważniejsze. Na przykład kiedy zapomniałam o teście z matematyki i miałam całkowitą pustkę w głowie, to intuicyjnie zaczęłam zaznaczać odpowiedzi. Zamiast mizernej dwói dostałam piątkę. Zaś innym razem podczas imprezy z okazji urodzin jednej z mojej koleżanki z klasy zabrałam poncz, ale w tedy zaświeciło mi się czerwone światełko i w końcu wylałam go do jednej z doniczek. Następnego dnia okazało się że ktoś dosypał do niego środki na wymioty i nikt nie przyszedł do szkoły. Oprócz mnie.
Teraz jednak był to raczej nakazujący sygnał powrotu do środka rezydencji, gdzie prawdopodobnie są nadal Shuu i Subaru, jednak z powodu mojego zbyt wysokiego poziomu samowystarczalności, postanowiłam, że rozprawię się sama z kolejnym Sakamakim.
-Więc to ty z nami od teraz mieszkasz, laleczko?-zapytał się od niechcenia chłopak.
Czy mogę go kopnąć?! Ten chłopak już zaczyna działać mi na nerwy.
Spojrzałam na kapelusznika i przypomniałam sobie, jak Yui mi opowiadała jacy są pozostali Sakamakowie.
Spojrzałam na kapelusznika i przypomniałam sobie, jak Yui mi opowiadała jacy są pozostali Sakamakowie.
-Zgaduję, że ty jesteś Laito, prawda? -w tedy sobie przypomniałam sobie co powiedział mi Subaru -Twój brat powiedział mi, że szperałeś w moich rzeczach. - skrzyżowałam ramiona na piersi.
-Och bich-chan chyba nie będziesz się z tego powodu dąsać?-nie wiem czy to było możliwe ale jego uśmiech stał się jeszcze szerszy niż wcześniej. Ja za to piorunowałam go wzrokiem.
-Radziłabym ci lepiej uważać na słowa -byłam wściekła, że nazwał mnie tym przydomkiem. Można mnie różnie nazywać, ale bich-chan?!
-Oh, laleczka ma humorki?
Mój poziom zdenerwowania osiągnął maksimum. Nienawidziłam osób, które uważały mnie z humorzastą, a taką nie nie jestem. Nienawidziłam osób, które nazywały mnie bich-chan, ponieważ każdy chłopak z mojej klasy wiedział, że lepiej ze mną nie zadzierać, bo będzie mieć piekło do końca szkoły. Nie znosiłam osób które nazywały mnie laleczkami, bo zawsze dostawały ode mnie w twarz.
Byłam naprawdę wściekła na Laito Sakamakiego, ponieważ myślał, że jestem jakąś bezbronną dziewczynką, która potrzebuje swojego taty, aby rozprawił się z owym gnębicielem lub innym tego rodzaju prześladowcą. Niestety nie wiesz jednak Laito jak bardzo się pomyliłeś.
-Radziłabym ci ze mną nie zadzierać, bo potrafię być gorsza niż najbardziej jadowita kobra.
-Och sądzę, że mimo wszystko nie masz w sobie ani grama jadu w swojej krwi.-jego spojrzenie było utkwione w moją szyję. Zaczęłam powoli cofać się do tyłu, ale w pewnym momencie kiedy się odwróciłam do tyłu on zniknął. I w tedy poczułam, jak ktoś chwyta mnie mocno w tali. To był on. Poczułam jego oddech na swojej szyi. Bałam się co on może mi zrobić. Podciąć mi gardło? Przetoczyć krew?
-Ciekawy jestem dlaczego jesteś taka ważna dla Subaru i Shuu- i w tym momencie poczułam ukłucie bólu, który przebiegł przez całe moje ciało. Zaczęłam krzyczeć, a w tedy moim oczom ukazał się dziwny obraz, jakby urywek wspomnienia.
"-Ej no, zaczekaj na mnie-powiedział chłopczyk biegnący za jakąś dziewczynką. Widać było, że się lubią. Dziewczynka miała może około sześć lat, a chłopak siedem. Był bardzo podobny do Laito, jednak nie wiedziałam kim jest owa dziewczynka. Miała brązowe włosy, a po prawej stronie miała fioletowe pasemko. Jednak najdziwniejsze były jej oczy, które miały barwę trucizny nie miały w sobie ani grama zła, lecz przeciwnie miały w sobie dobro i radość, że może spędzić z chłopcem czas. -No co jest braciszku nie dajesz już rady?-odwróciła się w jego stronę i odrobinę zwolniła, aby młodsza wersja Laito mogła ją dogonić. Biegli w stronę dwójki chłpców stojących przy wejściu do labiryntu z żywopłotów, jeden miał fioletowe, a drugi czerwono-brązowe włosy. Fioletowołosy miał przy sobie pluszowego misia i uśmiechał się do dziewczynki."
Nie wiedziałam dlaczego to zobaczyłam, ale kiedy wizja się skończyła zauważyłam, że szyja już mniej mnie boli. Spojrzałam z przerażeniem na Laito, który także z niedowierzaniem na mnie patrzył. Jakby zobaczył to samo co ja, a może nawet uważał, że ta dziewczynka to ja. Czułam jak lęk we mnie wzbiera, jednak nie wiem dlaczego, nie potrafiłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. przed oczami zaczęły mi się pojawiać mroczki, jednak szybko zniknęły kiedy adrenalina zaczęła płynąć w moich żyłach. Laito był wampirem, był wcieleniem zła. Dlaczego do diabła zostałam tutaj wysłana?! Mam zostać przekąską dla wampirów, ale skoro nawet Shuu i Subaru są także wampirami, to dlaczego obchodzili się ze mną jak z jakiem.
-Laito! Czyś ty już do reszty oszalał. Reina to nie jest narzeczona, została tutaj wysłana tylko na jakiś czas! Przez ciebie straciliśmy właśnie jej zaufanie.-krzyknął na niego wściekły Subaru
Co tutaj się do jasnej anielki dzieje?! I dlaczego tak bardzo mnie boli głowa.
-Wątpię, żeby ojciec ją przyjął bez odpowiedniej dla nas zapłaty-powiedział to chłopak, który stał na środku ogrodu. Był podobny do tego chłopca z tej wizji i z tego co pamiętam tak wyglądał Ayato, chłopak Yui. -Oj przepraszam dla was, Ja już mam swoją narzeczoną.-jego uśmiech był diaboliczny. Nie poznałam jednak po sobie, że zaczynam się bać.
-Radzę na waszym miejscu nie próbować jej krwi.
-Jest aż tak niedobra?-spytał się brata arogant(Ayato).
-Raczej miałem na myśli to, że jej krew może ci przypomnieć rzeczy, o który chciałbyś znowu zapomnieć.
-Niby dlaczego?-powiedziałam ochrypłym głosem-Co niby ona ci takiego zrobiła, że wolałbyś znowu o niej zapomnieć?-spojrzałam na kapelusznika. Na jego twarzy gościł smutek.
-Nie musisz tego wiedzieć.
-Wiem kim, a raczej czym jesteście, napiłeś się mojej krwi, więc uważam że mam prawo wiedzieć!
Kapelusznik jednak nie odpowiedział na moje pytanie. Z przerażeniem uświadomiłam sobie, że jestem otoczona przez cztery wampiry. Resztkami sił pobiegłam do środka rezydencji i pobiegłam do swojego pokoju. Gdy uważał że byłam już bezpieczna zamknęła drzwi i oparłam się na nie. Byłam taka zmęczona, ale nie mogłam zasnąć na podłodze. Wsunęłam dłoń do kieszeni spodni i znalazłam tam klucz do pokoju. Drżącą ręką próbowałam zamknąć drzwi, ale nie udawało mi się to. Wtedy usłyszał za sobą głos:
-Może ci pomóc?-gdy się odwróciłam stałam oko w oko z Subaru.
Subaru
Dlaczego Laito musiał ją ugryźć? Dlaczego Reina nie mogła zostać w pokoju, gdzie była z dala od nich wszystkich?
Teraz co? Reina patrzy na mnie jak na jakiegoś potwora z drugiego końca pokoju. Nie wiem dlaczego, ale nie chcę, aby tak na mnie patrzyła, chcę ją chronić przed moimi braćmi. Chcę aby Reina była bezpieczna.
-Zostaw mnie w spokoju! Nie zostanę kolejny raz ofiarą! -wrzasnęła histerycznie.
-Nie zrobię ci krzywdy, obiecuję. -zrobiłem krok w jej stronę.
-Kłamiesz, wszyscy mnie okłamujecie! -z jej oczu zaczęły płynąć pojedyncze łzy. Brunetka odwróciła się do mnie plecami, ale słyszałem jak zaczęła łkać. -Jaka ja byłam naiwna.
Ten moment pozwolił mi zbliżyć się do Reiny i teraz dzieli nas tylko centymetry. Nie pewnie spojrzałem na dziewczynę, po czym ją przytuliłem. Byłem pewny, że zacznie się wyrywać, ale dziewczyna nadal płakała w moich ramionach. Przyciągnąłem ją bliżej do siebie. Wyciągnąłem jej klucz z dłoni, a dziewczynę podniosłem w stylu panny młodej. Widać było po niej, że była okropnie zmęczona, dlatego nie krzyczała abym wyszedł.
-Dlaczego to zobaczyłam?-zapytał nagle dziewczyna.
-Ale co?-nie wiedziałem o co jej chodziło. Wiem że Laito mówił coś o wspomnieniach, które wolałby zapomnieć. Mimo wszystko byłem ciekawy jakie wspomnienia ja zapomniałem i wolałbym zapomnieć.
-Te wspomnienie? Dlaczego je zobaczyłam?
-Nie mam bladego pojęcia.-kiedy to powiedziałem Reina już sobie smacznie spała. przykryłem ją kołdrą i zdjąłem buty, po czym wyszedłem z pokoju i zamknąłem go na klucz. Muszę zanieść go na jej stolik i przymknąć okno. Może lepiej będzie jeśli dam go Yui, podejrzewam, że Reina tak szybko i tak się nie obudzi.