czwartek, 1 września 2016

Rozdział 2

Subaru
Już od jakiegoś czasu wpatrywałem się w śpiącą dziewczynę, którą wyciągnąłem z rozbitego auta. Wyglądała tak samo jak Reina Hanako-córka premiera do spraw zagranicznych i przyjaciela naszego ojca. Shu powiedział mi, że Pan Hanako poprosił naszego "wspaniałego" ojca, aby Reina mogła zatrzymać się u nas na jakiś czas. Oczywiście bez wahania się zgodził i z pewnością wierzy w to, że ta piękna dziewczyna wybierze jednego z naszej piątki. Od razu zrobiło mi się jej żal, że będzie musiała mieszkać z kimś takim jak my, czyli pożądającymi krwi wampirami. Mam nadzieję, że Reina szybko zniknie z naszego dworu i będzie mogła żyć swoim zwyczajnym życiem, a plan naszego ojca się nie powiedzie. 
Gdy tak wpatrywałem się w nieznajomą poczułem nieodparte uczucie, aby ją chronić przed reszką moich niewyżytych braci. Na szczęście najgorszy z nich wszystkich Ayato non stop spędza czas z Yui, co w jakimś minimalnym stopniu go zmienia. Już nie jest takim kretynem, którym niegdyś był. Coraz mniej się wywyższa, ale bądźmy realistami, nie można zmienić kogoś takiego jak Ayato całkowicie. Zawsze pozostanie w nim także te najgorsze cechy. 
Delikatnie pogłaskałem Reinę po jej aksamitnych, jasnobrązowych włosach. Odgarnąłem z jej twarzy opadnięty kosmyk, na co ta gwałtownie się poruszyła na łóżku. "Chyba śni jej się koszmar"-stwierdziłem w zamyśleniu. Zastanawiałem się, jak to by było, gdyby to ona została moją narzeczoną. Może to tylko złudne marzenia, ale w tedy kiedy spojrzała mi w oczy, poczułem dziwną rodzącą się więź. Teraz także to czuję głaszcząc dziewczynę po długich włosach. Szybko jednak odepchnąłem tę myśl kiedy usłyszałem jak do pokoju ktoś wchodzi i z ulgą stwierdziłem, że jest nią Yui. Uśmiechnęła się do mnie smutno i spytała:
-Przebudziła się?
-Niestety, jeszcze nie,-odrzekłem ze smutkiem. Nie wiem dlaczego aż tak martwię się o tą dziewczynę. W końcu jest tylko śmiertelniczką jakich jest na tym świecie wiele. Odepchnąłem od siebie wszelkie uczucia do Reiny i wstałem, aby podejść do okna, z którego można było oglądać różany ogród. Usłyszałem ciche kroki i poczułem jak blondynka kładzie swoją rękę na moim ramieniu.
-Subaru nie odcinaj się znowu od swoich uczuć. To może na ciebie źle wpłynąć wiesz o tym,-czułem na sobie badawczy wzrok Yui i uświadomiłem sobie że ma rację. W końcu obiecałem sobie, że spróbuję się przed kimś otworzyć. Jednak jak na razie marnie mi to wychodziło.
-Wiem, ale odkąd znalazłem Reinę zastanawiam się czy w ogóle jest dla mnie szansa, abym się zmienił,- spojrzałem na nieprzytomną dziewczynę, z myślą, że mógłbym jej jedynie sprawić ból, niż w jakikolwiek sposób pomóc. 
-Jestem pewna, że jest.
-Niby skąd to wiesz,-spojrzałem na narzeczoną mojego bata, a ta uścisnęła moją dłoń i uśmiechnęła się pokrzepiająco.
-Po prostu to czuję,- między nami zapadła cisza, ale nie jedna z tych niezręcznych, ale oczekująca na jakiś znak, że Yui ma rację. Spojrzałem na zegarek budzika i stwierdziłem że pójdę się na jakiś czas położyć. W końcu Yui obiecała się nią zająć podczas mojej nieobecności. 
Ostatni raz spojrzałem w kierunku Reiny, po czym zamknąłem za sobą drzwi do pokoju i skierowałem się do pokoju naprzeciw. Wziąłem szybki prysznic i przebrałem się w luźne dresy i biały podkoszulek, po czym zasnąłem z myślą, że prawdopodobnie niedługo znów ujrzę lawendowe oczy Reiny.
Reina
Obudziłam się z okropnym bólem głowy i nie wiedziałam w ogóle gdzie jestem, i co się wydarzyło poprzedniej nocy. Ale chwila moment w nocy?! Niby jakim cudem jest już rano! Próbowałam sobie przypomnieć wydarzenia z wczorajszej nocy, ale niestety moje starania poszły na marne. Nie wiedziałam dlaczego wszystko mnie boli i czułam się tak otumaniona i rozkojarzona. 
Rozejrzałam się po nieznanym mi pomieszczeniu: był pomalowany fioletowo-białą farbą z czarnymi dodatkami. Po mojej prawej stronie znajdowała się komoda i toaletka, a niedaleko mieściła się biblioteczka, zaś po lewej  biurko ogromna szafa i przepiękne srebrne lustro. Powoli podniosłam się z wielkiego łóżka, na której znajdowała się miękka pościel o odcieniu lawendy. 
Gdy podeszłam do lustra odrobinę się wystraszyłam na swój widok. Miałam siniaki i zadrapania na ramionach i nogach,  a na prawej brwi miałam przyklejony plaster, ale na szczęście nic poważniejszego nie zauważyłam. 
W pewnym momencie usłyszałam jak otwierają się drzwi do pokoju i moim oczom ukazał się przystojny chłopak o białych niesfornych włosach i krwistoczerwonych oczach. Gdy na niego spojrzałam przypomniałam sobie wszystko co się stało: Kierowałam samochodem, kiedy niespodziewanie wybiegł mi na drogę wilk, co spowodowało, że wpadłam w poślizg i trafiłam w pobliskie drzewo. Pamiętam też, że patrzyłam na te same oczy z myślą, iż widzę je po raz ostatni. Na szczęście jednak nic takiego się nie wydarzyło i mogłam lepiej przyjrzeć się nieznajomemu, któremu jestem wdzięczna za uratowanie mi życia.
Chłopak ubrany był w czerwoną postrzępioną koszulkę, do tego dopasowane czarne spodnie. Na szyi miał zawieszony piękny srebrny kluczyk na czarnym rzemyku, co spowodowało, że machinalnie szukałam na swojej szyi mój ukochany wisiorek. Białowłosy musiał zauważyć moje zachowanie, ponieważ wyciągnął coś z kieszeni spodni co okazało się moim łańcuszkiem z misternie zdobionym srebrnym kluczykiem. Spojrzałam na niego z wdzięcznością, pomieszaną z ulgą, na co  ten odpowiedział szczerym uśmiechem. Zrobił krok w moją stronę.
-Jak się czujesz?-zapytał, skanując mnie wzrokiem, szukając na mojej twarzy oznak bólu.
-Chyba dobrze,-gdy to powiedziałam w jego oczach zauważyłam jakby całe napięcie go opuściło.- Dziękuję ci, że znalazłeś mój wisiorek. Już się bałam, że go zgubiłam.
-Musiałem go zdjąć z twojej szyi, aby mógł bez problemu zbadać cię lekarz,-tłumaczył podchodząc do mnie bliżej. Teraz dzieliły nas tylko dwa kroki.-Czy mogę zawiesić ci go z powrotem na szyi?
-Z miłą chęcią,-odrzekłam odgarniając włosy na prawe ramię, aby nie zaczepiły się przy zawieszaniu naszyjnika.
Spoglądałam ukradkiem na nasze odbicie w lustrze, co spowodowało, że się rozmarzyłam. "Wysoki, przystojny i wysportowany-wiele dziewczyn z mojej szkoły tylko marzy o takim chłopaku"- stwierdziłam w myślach. Po pewnym czasie spojrzenie białowłosego spotkało się z moim, co spowodowało, że się zarumieniłam. Spuściłam swój wzrok na moje ręce. Tajemniczy chłopak odsunął się odrobinę, po czym oznajmił, że wisiorek jest już zapięty. Podziękowałam mu nadal wpatrując się w swoje ręce. Między na mi zapadła niezręczna cisza. Postanowiłam że w końcu spytam się o coś co powinnam wiedzieć od początku naszej rozmowy. Spojrzałam na nieznajomego, po czym zapytałam:
-Jak masz na imię?-na moje słowa chłopak uśmiechnął się szelmowsko i zetknął mi za ucho pasmo włosów, które zakrywały mi moje prawe oko.
-Subaru-odrzekł patrząc na mnie po czym spytał-Ty jesteś Reina Hanako, prawda?
-Skąd wiesz?-zdziwiłam się że zna moje imię skoro nigdy w życiu go nigdy nie widziałam.
-Przeczytałem na twoim prawie jazdy-wytłumaczył wzruszając ramionami. 
-A, no tak. Mogłam się domyślić, że będziesz szperać w mojej torebce-powiedziałam, chcąc zażartować z tej całej sytuacji, ale niestety, na przystojnej twarzy pojawiła się oburzona mina.
-Nigdy nie grzebię w cudzych rzeczach. To specjalność mojego starszego brata Laito.
Więc to jednak jego brat szperał w mojej torebce. Świetnie już go nie lubię. Spojrzałam na Subaru przepraszającym wzrokiem i miałam już coś powiedzieć, ale w tedy do pokoju, zjawił się niespodziewanie chłopak, którego widziałam w klubie. Co on tutaj robi?
-O, widzę, że już się przebudziłaś,-odparł to ze swoim szelmowskim uśmiechem jaki widziałam w tamtej nocy. 
Subaru spojrzał ze złością na blondyna, po czym ze zrezygnowaniem wymalowanym na twarzy spojrzał na mnie i wskazał ręką na chłopaka obok.
-Reino, poznaj mojego starszego brata- Shuu- do diaska! 
Jedyna myśl jaka przychodziła mi do głowy to, to że chyba jednak umarłam!
**********************************
Po wielu namysłach i przepisaniu z trzech kartek wstawiam wam oto takie małe cudo. Mam nadzieję, że się wam podoba taki nagły obrót sytuacji. 
Pozdrawiam was cieplutko: Elena_P_ ;* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz