czwartek, 1 września 2016

Rozdział 4

Reina
Poczułam ulgę, kiedy do pokoju weszła blond włosa dziewczyna, niosąca tacę, prawdopodobnie z jedzeniem. Uśmiechnęła się do mnie, po czym spojrzała po braci. Przez chwilę zauważyłam napięcie na ich twarzach, które zniknęło tak szybko jak i się pojawiło. Reiji skonał mi i blondynce głową, po czym wyszedł, jedynie został jego brat Shuu. Chłopak wpatrywał się we mnie po czym wyszedł bez słowa z mojego nowego pokoju. Przez jakiś czas będę musiała tutaj mieszkać, ale na szczęście należę do osób, które szybko przyzwyczajają się do nowego miejsca oraz nowego trybu życia.
Dziewczyna podeszła do mnie energicznym krokiem po czym postawiła mi na stoliku srebrną tacę. Gdy zdjęła przykrywkę moim oczom ukazała się góra naleśników polanych dużą ilością czekolady,a obok na miseczce były pokrojone na pół truskawki. Na ten widok dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem głodna.
Podziękowałam blondynce, a ta się uśmiechnęła i usiadła obok mnie przy małym stoliku. Wpatrywałam się w nią ukradkiem, ale tak jak podejrzewałam nie wiedziałam kim ona jest.
-Shuu nic mi nie wspomniał, że mają siostrę?
-Ja nie jestem siostrą Shuu, jestem... dziewczyną ich brata Ayato.
Poczułam się trochę głupio, że uznałam ją za siostrę braci, ale niestety ani Shuu, a co dopiero jego brat Reiji nic mi nie mówili, że mieszka z nimi dziewczyna ich brata.
-Przepraszam, po prostu nic mi nie powiedzieli, -spojrzałam przez okno na ogród różany. Chcę się stąd na chwilę uciec i przejść się po tym pięknym ogrodzie.
-Jestem Yui Komori, ty jesteś Reina, prawda?
-Wszyscy wiedzą jak mam na imię, a ja, mimo że nawet znam imiona Sakamakich to i tak nie mam pojęcia, który z braci jest który. -powiedziałam zirytowana tą zaistniałą sytuacją. Westchnęłam, po czym spojrzałam na blondynkę. - Jak się tutaj znalazłaś? To znaczy czy ojciec braci jest twoją daleką rodziną?
Dziewczyna przez chwilę zastanawiała się co powiedzieć i kiedy otwierała już usta, usłyszałam pukanie do pokoju, a po pięciu sekundach zobaczyłam w progu drzwi Subaru. Nasze spojrzenia się spotkały i w tedy poczułam minimalne przyśpieszenie mojego serca. Jakby tylko czekało, aż go znowu zobaczę.
Subaru
Kiedy zobaczyłem Reinę w towarzystwie Yui, poczułem ulgę, że Reiji oraz Shuu już wyszli. Zapytałem Reinę czy ma ochotę zobaczyć ogród różany. Zgodziła się bez zastanowienia i teraz spacerowaliśmy na około rezydencji. Brunetka zachwycała się kwiatami które zakwitły w tym roku wyjątkowo pięknie. W szczególności czerwone i białe. Nie wiem dlaczego, ale cieszyłem się z obecności dziewczyny, mimo że non stop opowiadała o sobie i jej rodzinie.
-Czasami zastanawiam się czy przypadkiem nie zostałam adoptowana- powiedziała, a w tedy uklękła przy zwiędłej już róży.
-Niby dlaczego?-spojrzałem na nią zaskoczony. W końcu powiedziała, że jej rodzice zgadzali się na każde zajęcia dodatkowe o jakie poprosiła i o każdą nową książkę lub inną rzecz, która była jej w tedy potrzebna.
-Czasami zachowują się, jakby wiedzieli o czymś czego ja nie powinnam wiedzieć. Raz nawet przyłapałam ich na tym ja rozmawiali o czymś w tajemnicy.
W zasadzie to nigdy nie jestem ciekawski, ale co niby takiego skrywali Hanakowie.
-A wiesz jaka to tajemnica?
-Mówili coś o kobiecie, niestety nie usłyszałam jej imienia, ale na nazwisko miała Shiganori. Niestety nie znam nikogo o takim nazwisku,-odparła nadal spoglądając na martwą różę, jakby pod wpływem jej wzroku miała nagle ożyć, co oczywiście się nie wydarzyło. -Mówili także w tedy, że niedługo muszą mi powiedzieć prawdę.
-Jaką prawdę?
Reina spojrzała w niebo. Dzisiejsza noc była wyjątkowo bezchmurna, a na niebie widać było piękne konstelacje gwiazd. Po jej wyrazie twarzy widać było skupienie, jakby zastanawiała się, czy powinna mi to powiedzieć.
-O moim prawdziwym pochodzeniu.
Reina
To nie ma sensu prawda. Moi rodzice nigdy by mnie nie okłamali o takich sprawach, ale co jeśli zostali zmuszeni? Co jeśli jestem całkiem inną osobą którą tak naprawdę nie jestem? Poprosiłam Subaru, aby zostawił mnie na chwilę samą w ogrodzie. Powiedział, że wróci za niecałe dziesięć minut, aby mnie odprowadzić do pokoju. Mimo że przed wyjściem łyknęłam serię tabletek przeciwbólowych, to wyjątkowo nie czułam się otumaniona, dzięki czemu zapamiętałam już drogę z mojego pokoju do ogrodu.
Ciągle klękałam przy martwej roślinie i zastanawiałam się w jaki sposób zwiędła skoro wokoło otaczały mnie przepięknie rozkwitnięte róże. Delikatnie ją dotknęłam i w tedy nagle nie wiem w jaki sposób zaczęła wracać do życia i w jakiś sposób była jeszcze piękniejsza od pozostałych róż.
Ale niby jak? Przecież ta roślina była sucha i bez życia więc w jaki sposób nagle gdy ją dotknęłam stała się piękna i zdrowa? Może tylko mi się przywidziało i tak naprawdę ta roślina nie była zwiędnięta? Może to przez te tabletki, które łaknęłam wzrok mi się mąci? Nie miałam pojęcia postanowiłam już wracać do rezydencji Sakamakich, kiedy przez przypadek na kogoś wpadłam.
Tą osobą był Shuu.
Shuu
We wzroku Reiny widziałem strach, który momentalnie zniknął, kiedy zorientowała się, że to ja. Wpatrywałem się w brunetkę z ciekawością, bo niby dlaczego sama chodzi po tym ogrodzie? Przecież któryś z braci mógł ją skrzywdzić! Ale dlaczego niby o tym myślę, jest przecież tylko śmiertelniczką. Jednak jej oczy o barwie fiołków oraz niewiedza kim jestem jest wręcz ekscytująca. Mógłbym zdobyć jej zaufanie a w tedy byłaby tylko moja. Chcę ją odebrać Subaru, chociaż jeszcze nie jest jego. Chcę aby Reina Hanako została moją narzeczoną.
****
Hejka zdążyłam dodać oto ten rozdział jeszcze przed końcem Wattys i mam nadzieję, że mimo wszystko wam się spodoba :) Ja niestety już znikam do zobaczenia wkrótce. Papatki ;*
Elena;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz