Reina
Odkąd zamieszkałam u braci Sakamakich non stop jestem pod "opieką" Subaru lub Yui. Nie wiem dlaczego muszę mieć zawsze jakiekolwiek towarzystwo, kiedy chcę być w ogrodzie lub poza swoim pokojem, (ale w zasadzie to nawet w nim jest ktoś, kto czuwa nad moim "bezpieczeństwem", chociaż nie wiem kto niby miałby mnie np. zabić lub porwać). Jednak nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło od momentu kiedy róża znowu odżyła.
Dzisiaj był naprawdę piękny poranek. W końcu zaczęły się wakacje, ale bracia Sakamaki i Yui mają zaległości w szkole. Nie mam pojęcia z czego to wynikło, ale niestety ani Yui, ani Subaru nie chcą powiedzieć mi dlaczego. Postanowiłam, że obejrzę resztę pomieszczeń rezydencji, kiedy jeszcze wszyscy śpią. Sakamakowie chodzą do nocnej szkoły przez co praktycznie przez cały dzień śpią.
Po cichu zeszłam ze schodów i skierowałam się do wielkiego pokoju, który musiał być holem. Na środku pokoju była postawiona sofa, a po oby dwóch strona były fotele w tym samym granatowym kolorze. Przed sofą był ustawiony stoliczek do kawy,a pod tym wszystkim był rozłożony zielony dywan. Z tyłu pokoju był kominek, i mimo że było już ciepło palił się piękny płomień.
Moją uwagę nagle przykuł wąski korytarz po prawej stronie pokoju. Spojrzałam za siebie, czy przypadkiem nie ma tam żadnego z braci i poszłam zobaczyć co tam jest.
To co tam zobaczyłam było niesamowite ale też trochę przerażające. Na ścianach były rozwieszone portrety trójki pięknych kobiet. Według podpisów były to prawdopodobnie matki Sakamakich. Pierwsza była to Beatrix, która musi być matką Shuu i Reiji'ego, ponieważ była bardzo podobna do pierwszego z dwójki braci. Długie blond włosy miała umorzone w nienaganny kok, tylko dwa pasemka przy twarzy zostały, aby okazały twarz. Oczy zaś zostały ukazane jakby pozbawione uczuć. Jakby jej życie było tylko obowiązkiem, a nie kołem wyborów.
Podeszłam do drugiego obrazu gdzie była przedstawiona białowłosa kobieta o smutnych krwistych oczach , która musiała być matka Subaru. Była do niego bardzo podobna. Obraz był podpisany jako portret Christine. Ostatnią kobietą była Cordelia fioletowo włosa piękność o zielonych niczym trucizna oczach. Na twarzy miała wypisaną satysfakcję.
Nie wiem dlaczego, ale te wszystkie kobiety były dla mnie znajome, ale nie wiem skąd. Może spotkałam je kiedyś w dzieciństwie skoro ojciec szóstki braci było dobrym przyjacielem mojego ojca? Tak na pewno musiałam raz tutaj z nim przyjechać, bo niby gdzie miałam bym je spotkać?
Chciałam już pójść dalej oglądać dom, ale w tedy moją uwagę przykuł jeszcze jeden obraz. Podeszłam do niego i moim oczom ukazał się przystojny mężczyzna o długich białych włosach i złotych oczach. Przypominał pewnego polityka.
-Karlheinz,- gdy przeczytałam imię pod portretem przypomniałam sobie, jak kiedyś ten mężczyzna przyszedł i rozmawiał o czymś z moim ojcem. Na pożegnanie powiedział coś takiego do mnie "-Mam nadzieję, że niedługo odwiedzisz moich synów Reino. Dawno się z nimi nie widziałaś."
Przełknęłam z trudnością ślinę i wpatrywałam się z lekkim przerażeniem w portret ojca Sakamakich. To zdanie powiedział niecałe pół roku temu.
-No cóż oto i jestem- powiedziałam do postaci na portrecie.
Jednak żadnych z twoich synów nie pamiętam, jeśli naprawdę tutaj kiedyś byłam.
-Reino, co ty tutaj robisz?! -odwróciłam się w stronę głosu. Na środku korytarza stał Subaru, a na jego twarz malowało się przerażenie, zmieszane ze złością.
No to po mnie.
Subaru
Gdy zobaczyłem jak Reina przygląda się portretowi naszego ojca, byłem naprawdę wściekły. Nie powinna tutaj chodzić, jeszcze sama, kiedy Ayato lub Laito mogą ją tutaj znaleźć i pozbawić całkowicie krwi. Szybko do niej podeszłym i zacząłem ja wyprowadzać z pomieszczenia, ale jakby na zawołanie pojawił się Shuu i zagrodził mi drogę.
-Przesuń się -nie wywołałem się na grzeczność, lepiej żeby brunetka jak najszybciej znalazła się w swoim pokoju.
-To ją boli, -powiedział spokojnym głosem blondyn. Jego wzrok był utkwiony w Reinie, która skrzywiła się z powodu mojego silnego uścisku na jej ramieniu. Poluźniłem uścisk dłoni, ale dziewczyna od razu się uwolniła i teraz wpatrywała się to na mnie, to na Shuu.
-O co tutaj chodzi? -spytała się dziewczyna. Żaden z nas nie kwapił się na wyjaśnienia. No bo jak mamy jej wytłumaczyć, że mieszka z wampirami?! -Grr! Idę do ogrodu- minęła nas, a gdy mieliśmy już iść w jej stronę w tedy odwróciła się do nas i dodała ze złością. -I nawet nie próbujcie pójść za mną!
U zaczęła biec w stronę wyjścia z rezydencji. Z przerażeniem w oczach patrzyłem na wybiegającą dziewczynę. Jeśli za chwilę do niej żaden z nas nie pójdzie może stać się coś naprawdę złego.
Niestety moje przeczucie się nie pomyliło. Po chwili usłyszałem głos Laito"witaj laleczko miałem taką nadzieję że cię tutaj spotkam"i z wściekłością zacząłem biec do ogrodu.
W tedy usłyszałem krzyk dziewczyny.
W tedy usłyszałem krzyk dziewczyny.